Trzy siostry

25/05/2012

 
 
 
 

Pod akacją

19/05/2012

 

 
 
Któreś spało w moim legowisku. Któreś bawiło się na moim miejscu na dywanie pod stołem, nie wspominając o tym, że notorycznie tam sikają. Jeden kozak stanął naprzeciw mnie i zaczął poszczekiwać, podskakując przy tym, aby dodać sobie krzynę wzrostu. Chodzą za mną i chwytają mnie za pięty... Co tu się dzieje? Oni też mieli dość i wynieśli je do zagrody pod akacją. Uff!


 
 

 
 
 

Wieczorem...

09/05/2012

 
Picture
Astro zastanawia się, czy będzie dziś jadł kolację...

Picture
...Namawiali, namawiali, aż namówili.


 

Inwazja

09/05/2012

 
Dzisiaj rano po pierwszym krótkim wyjściu do ogrodu musiałem zaszyć się w kącie korytarza, bo Pijawki zostały na dłużej wypuszczone z kojca i chodziły za każdym żywym obiektem, który wykryły. Coś tam pochłeptały z misek w kuchni, ale dalej widocznie poirytowane ganiały za Uranią - opanowały już sztukę ssania jej, kiedy stoi, przywieszone do sutka i wsparte o podłogę tylko tylnymi łapami. Dopiero po długim czasie okazało się, że nawet one potrafią nasycić kiedyś głód - strudzone padły wtedy w rogu sofy na dywan i posnęły...

 

Strajk

08/05/2012

 
Picture
Urania wczoraj ogłosiła strajk: koniec karmienia Pijawek. Oj, spore to wywołało zamieszanie. Zaczęło się jakieś pitraszenie w kuchni, hałasowanie tym urządzeniem, z którego pochodzi tarta marchewka dla nas, trzaskanie miseczkami… W końcu Oni wleźli do kojca, do którego od rana Urania wskoczyła tylko raz i to po to, aby ukraść sobie z niego zabawkę. Teraz Oni rozłożyli miski z czymś, co nawet z daleka apetycznie pachniało, brali po kolei szczuny i skłaniali je do konsumpcji! Kurduplom chyba zasmakowało, bo pierwszy raz od rana trochę ucichły.

Podobne korowody z jedzeniem dla Małych trwały cały dzień, podczas którego Urania konsekwentnie odmawiała karmienia nawet pojedynczych pijawek goniących ją po całym salonie. Ale one chyba nie poniosły na tym większej szkody – widziałem nawet jak jeden wypiął zadek w rogu kojca i wypróżnił się w sposób świadczący o zdrowej przemianie tego, co zjadł.

Dopiero późnym wieczorem Uranka dała za wygraną i wystawiła bez protestów swoje mleczne piersi na pastwę zębów Małych. Ssały ją tak długo, że przespały potem całą noc…


 
 
Ten tydzień był dla nas bardzo wyczerpujący. Przewinęło się przez nasz dom chyba więcej ludzi niż razem mieszka w naszym przysiółku. Moje i Uranii zadanie było w tym czasie bardzo proste: Pobiec jako pierwsi do bramy i przywitać stojących przed nią gości ujadaniem. Następnie po Ich nadejściu i wprowadzeniu przybyszy, należało towarzyszyć wszystkim pod górkę do domu, nadal okazjonalnie szczekając. Dzięki takim zabiegom najczęściej w końcu byliśmy oswajani smakołykami - albo przyniesionymi przez gości, albo wydanymi przez Nich. Niestety w końcu większość uwagi skupiały jednak Pijawki. To jest zupełnie niezrozumiałe: komu może imponować to ich ciekie poszczekiwanie albo niepewny chód? Ale, gwoli uczciwości, przyznam, że dziś po raz pierwszy szczeniaki zabrały się za siebie prawdziwie po entlebucherzemu, ciągnąc się raz po raz za uszy a nawet chwytając się całkiem nie na niby za kark. Rosną i doświadczają.